sobota, 5 kwietnia 2014

47

 PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM


Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Przy stole siedział Harry.
- Cześć- rzuciłam od niechcenia i zaparzyłam sobie kawę.
- Będziesz taka obojętna w stosunku do mnie?- wstał ukazując swój nagi tors. Był cudowny. Podobały mi się wyrzeźbione na nim mięśnie, zwane potocznie "kaloryferem".
- Możliwe- odwróciłam się, aby zalać kawę wrzątkiem.
- Nie rób mi tego- szepnął seksownym głosem do mojego ucha. Po całym ciele przeszły mi ciarki. Jego duże dłonie wylądowały na moich udach. Loczek stał za mną więc czułam każdy jego oddech na mojej skórze.
- Przestań!- otrząsnęłam się.- przestań do cholery- odeszłam od niego.
- Myślałem, że tego chcesz.- powiedział zdumiony.
- Że tego chcę?! Poważnie?! Ja kocham tylko Lou i on jest jedynym mężczyzną, który ma prawo mnie dotykać, całować i szeptać mi słodkie słówka swoim niezbyt męskim, ale za to seksownym głosem! Nie ty!- chłopak podszedł bliżej mnie i szybko złączył nasze usta. W tym momencie usłyszałam grzmot. Szybko zerwałam się i usiadłam gwałtownie na łóżku. Rozejrzałam się dookoła, aby sprawdzić czy osoba leżąca ze mną w łóżku to na pewno Tommo. Na szczęście to był on. Leżał odwrócony w moją stronę, wtulając się w swoją poduszkę. Wszystko to było okropnym snem. Nim się obejrzałam łzy mimowolnie zaczęły wypływać z moich oczu. Przyciągnęłam nogi pod brodę i schowałam w nie twarz. Pokój rozświetlił się na chwilę i usłyszałam kolejny grzmot.
- Justyna, wszystko okej?- usłyszałam zaspany głos.
- Tak, tak- powiedziałam półszeptem wycierając wierzchem dłoni słony płyn. Loui usiadł obok i objął mnie ramieniem.
- Co się stało?- pozostawił delikatny pocałunek na moim policzku.
- To przez tą burzę. Miałam koszmar.- nie wiedziałam co mu powiedzieć może "gdy ty siedziałeś sobie ze znajomymi, ja obściskiwałam się w toalecie z twoim przyjacielem i teraz dręczą mnie wyrzuty sumienia"?
- Co ci się śniło? Może jak mi opowiesz to dasz radę zasnąć- przejechał ręką po moim ramieniu. Tak właśnie tego teraz potrzebuję. Przecież to durne sumienie mnie pożre niedługo. Tylko szkoda, że nie mogłam się nikomu wygadać.
- Obiecaj mi, że nie zależnie od wszystkich przeciwności losu, zawsze będziemy razem i zawsze będziemy się wspierać.
- Powiesz mi w końcu o co chodzi?                                        
- Obiecaj- upomniałam go.
- Obiecuję.- powiedział z powagą. Szybko połączyłam nasze usta. Dłoń chłopaka powędrowała na mój policzek. Ściągnął ze mnie swoją bluzę. Jego ręce były chłodne. Usiadłam na nim okrakiem w samej bieliźnie, lecz on okręcił nas tak, że to on był nade mną.- lubię kiedy dziewczyna jest na górze, ale z tobą wolę odwrotnie, bo w każdej chwili możesz się wycofać.- szepnął mi seksownie do ucha. Po moim ciele przeszedł przyjemny dreszcz.
- Zapobiegawczo- wyznałam. Chłopak chwycił moje dłonie i przeniósł je nad moją głowę. Zaczął składać pocałunki na moim dekolcie.

                                                                      ***

- Mówisz poważnie?- spytałam z ledwością powstrzymując się od śmiechu.   
- Bardzo poważnie- odpowiedział uśmiechając się promiennie. Nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem.- ciszej- zakrył moje usta dłonią- bo jeszcze nas usłyszą- nachylił się i namiętnie złączył nasze wargi.
- Nie mogę w to uwierzyć- nie potrafiłam przestać się chichotać.              
- Uwielbiam kiedy się śmiejesz- powiedział pokazując rządek swoich białych zębów.
- Czemu? Bo lubisz się nabijać z mojego idiotycznego śmiechu?- zabrałam włosy z twarzy.
- Nie. Po prostu wtedy jesteś urocza.
- Czekaj no chwilę... czyli normalnie nie jestem urocza?- spytałam z udawaną urazą.
- Normalnie to jesteś piękna, wieczorami seksowna, gdy się śmiejesz jesteś urocza, gdy się złościsz śliczna, a gdy uśmiechasz się tylko do mnie, wtedy jesteś najpiękniejsza na świecie- pochylił się nade mną, podpierając się na lewym łokciu.
- O rany, ale słodzisz- teatralnie przewróciłam oczami. Szczerze mówiąc lubiłam kiedy prawił mi komplementy, choć w ogóle nie były one trafne.- kocham cię- powiedziałam wtulając się w jego nagi tors.
- Ja ciebie też kocham- złożył całusa na moim czole. Objął mnie ręką przejeżdżając wzdłuż pleców.
- Szkoda, że już wyjeżdżasz- oznajmiłam smutno rysując po konturach tatuażów na jego klatce piersiowej.
- Przyznaj, że będziesz tęskniła za moim najseksowniejszym tyłkiem na świecie.- uniósł zawadiacko brwi na co wybuchnęłam śmiechem.
- Nigdy, Tomlinson.- powiedziałam z trudem powstrzymując się od śmiechu, choć dobrze wiedziałam, że ma racje.
- Coś ty powiedziała?- podniósł się lekko przez co opadłam na łóżko.
- To co słyszałeś- ponownie się zaśmiałam.
- Przeproś, albo spotka cię okropna kara.- jego druga ręka wylądowała po prawej stronie mojej głowy. Podtrzymując swój ciężar na obu dłoniach przybliżył się do mnie.
- Przepraszam Boo Bear- wymsknęło mi się.
- O nie! Teraz to się nie wymigasz- usiadł na mnie okrakiem i zaczął mnie łaskotać.
- Przepraszam, przepraszam, przepraszam!- krzyczałam gdy tylko byłam w stanie załapać powietrze.
- Shhh...- zaprzestał mnie torturować przykładając mi palec do ust. Chwyciłam jego twarz w dłonie i pociągnęłam w stronę swojej. Szybko go pocałowałam. Pocałunek stawał się coraz bardziej zachłanny. Moje dłonie wylądowały na jego karku. Kurczowo trzymały się Lou. Natomiast jego dłoń powędrowała na moją talię.

                                                                          ***

- Dwa razy jednej nocy?- zaśmiał się radośnie.
- Właściwie to jednego dnia. Jest już 6 rano.- upomniałam go. Wstałam z łóżka zabierając kołdrę i okrywając nią swoje ciało.- o której macie samolot?- wyjęłam z szuflady bieliznę.
- Nie pamiętam- odparł przecierając otwartą dłonią twarz. Rzuciłam w jego stronę czyste bokserki, a ten sprytnie je złapał- gdzie idziesz?
- Do łazienki, muszę się ogarnąć- posłałam mu miły uśmiech. Szybko wykonałam poranną toaletę, ubierając się w szare rurki i niebieską luźną bluzkę na krótki rękaw. Gdy weszłam do sypialni Lou już tam nie było. Zdziwiona spakowałam swoje rzeczy i zniosłam walizkę na dół rzucając parę przekleństw na schody i wagę mojego bagażu. Jak zeszłam z tych nieznośnych schodów postawiłam walizkę obok nich, kiedy zadzwonił mi telefon. Wyciągnęłam go niezdarnie z kieszeni i odbierając przyłożyłam urządzenie do ucha.- halo?
- Just chciałem ci przypomnieć, że za półtorej godziny masz się pojawić w studio, aby dokończyć piosenki na płytę. Jutro masz dwa wywiady, a pojutrze zdjęcia do teledysku. No i oczywiście musisz wybrać piosenkę, do której chcesz go nakręcić.- wyjaśnił spokojnym głosem.
- Za półtorej godziny? Jason nie możemy później?- spytałam niemalże błagalnie.
- Just masz do dokończenia jeszcze pięć piosenek. Chcę cię widzieć o 9:30 w studio, bo inaczej poszukasz sobie innego managera.- oznajmił stanowczo.
- Okej- westchnęłam rozłączając się. Poszłam do kuchni na śniadanie. Wzięłam z lodówki jogurt i szybko go zjadłam. Wyrzuciłam kubek do kosza, a łyżeczkę umyłam.
- Cześć Just- usłyszałam zachrypnięty głos.
- Hej Liam- chłopak usiadł na krześle przy stole.
- Co się z tobą dzieje?
- Ze mną? Nic- trochę się zestresowałam.
- Jesteś jakaś nieprzytomna.
- Zdaje ci się.
- Pamiętaj, że...
- "Że zawsze wszystko mogę ci powiedzieć". Pamiętam.- przewróciłam oczami.
- Więc?
- Bardzo chciałabym ci powiedzieć o co chodzi, ale po prostu nie mogę- otworzył już usta, aby coś powiedzieć, lecz zamknął je, gdy zobaczył Lou i Harry'ego twórczo dyskutujących o czymś. Brunet podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek. Później dołączyła do nas reszta. Wszyscy byliśmy w wyśmienitych humorach. Oczywiście Zayn oznajmił nam, żebyśmy następnym razem w nocy byli ciszej. Pierwszy raz od dłuższego czasu śmiałam się przy naszej grupce. Zaczęliśmy się wydurniać i nabijać z siebie nawzajem. Było kilka minut po ósmej, więc postanowiłam pożegnać się z chłopakami.
- Gdzie ty się wybierasz?- spytał zdumiony Niall.
- Muszę jechać do studio. Mam dużo pracy i Jason mnie prosił, żebym za półtorej godziny była na miejscu.
- Możemy pojechać z tobą. Pomożemy ci trochę- zaproponował Lou, gdy zrobił łyka wody.
- Jasne, że tak- odpowiedział Liam.
- Pojadę z tobą do domu i zostawisz tam swoje rzeczy- powiedziała blondyneczka ciągnąc mnie za rękę.
- Okej. Monia chodź z nami- zwróciłam się do kuzynki. Ta niechętnie oderwała się od rozmowy z Harry'm.- Umm... chłopaki przyjedźcie pod dom za 10 minut.- kiwnęli głowami i wyszłyśmy pośpiesznie z domu. Całą drogę myślałam o przykrym incydencie, który miał miejsce wczorajszego wieczoru. Zdziwiło mnie to, że gdy leżałam z moim chłopakiem w łóżku to o wszystkim zapomniałam. W sumie mam tak prawie zawsze kiedy on jest obok mnie. Bardzo się cieszyłam z tego, że mam przy sobie osobę, dzięki której zapominam o wszystkich przykrościach. Szkoda, że nie będziemy widzieli się aż do grudnia. Daria cały czas o czymś mówiła, ale ja nie byłam w stanie jej słuchać. Ciekawiło mnie to, jak będę funkcjonować w ciągu tych sześciu miesięcy. Skoro nawet teraz, gdy nie ma Tommo przy mnie ja zaczynam się zamartwiać. W końcu dojechałyśmy do domu. Szybko wstawiłam swoją walizkę do pokoju i zeszłam na dół. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz. Przed domem czekały już dwa samochody. Z uśmiechem na twarzy wsiadłam do tego, w którym siedział mój ukochany. Zapięłam pas, a gdy odwróciłam się do tyłu ujrzałam Hazze i Monikę.

                                                                            ***

- Znalazłam już mieszkanie. Jutro pojadę je zobaczyć- napiłam się wody.
- Na serio? A gdzie?- spojrzał na mnie zaciekawiony.
- Nie pamiętam dokładnie, ale gdzieś niedaleko Oxford Street.
- Tam? Jesteś pewna, że chcesz tam zamieszkać? To nie jest ciekawa ulica.
- No co ty, sprzedawca mówił, że to spokojna dzielnica. Z tego co wiem to same starsze osoby tam mieszkają.
- Lepiej nie kupuj tam mieszkania. Sprzedawcy zawsze wciskają takie kity.- zaczął się trochę dziwnie zachowywać, ale już nie chciałam dopytywać o co mu chodzi, bo na pewno znowu byśmy się pokłócili, a ja mam już po dziurki w nosie tych sprzeczek.
- Dobrze, że mi powiedziałeś. Cieszę się, że cię mam- przytuliłam się do niego. Pocałował czubek mojej głowy, przejeżdżając dłonią wzdłuż pleców.
- Muszę już jechać- odsunęłam się od niego. Uśmiechnęłam się blado, ale raczej wyglądało to na grymas. Strasznie chciało mi się płakać.
Dołączyliśmy do reszty. Daria była w objęciach Zayn'a. Przytulał ją tak, jakby chciał uchronić ją od wszelkiego zła. Uwielbiałam ich jako parę. Świadomość, że wezmą ślub sprawiała mi radość. Daria po tym wszystkim co ją w życiu spotkało zasługuje na kogoś kto ją kocha i jej nie skrzywdzi.
Nadszedł czas. Pożegnałam chłopaków, przepraszając ich za te wszystkie przedstawienia i za brak dla nich czasu. Przed ostatni został Harry. Oboje nie wiedzieliśmy co zrobić. Czy się przytulić, czy może uścisnąć sobie dłoń? Ostatecznie uścisnęłam jego dużą dłoń.
- Just przepraszam cię.
- Co się stało, już się nie odstanie. Czasu nie cofniemy niestety.- wzruszyłam ramionami i odeszłam od niego. Podeszłam do Lou i od razu rzuciłam mu się na szyję. Łzy powoli spływały po moim policzku mocząc jego koszulkę. Pogładził mnie po głowie. 
- Będę codziennie pisał i dzwonił. Obiecuję- wyszeptał mi do ucha. Odsunęłam się lekko, aby go pocałować.
- Będę cholernie tęsknić.- wyznałam.
- Ja też. Kocham cię- powiedział w moim ojczystym języku. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Kocham cię- ostatni raz wtuliłam się w jego tors i po chwili odszedł.  Widziałam, jak wsiadał do taksówki. Serce zaczęło mi się krajać. Po chwili zabrzęczał mój telefon. Wyjęłam go z kieszeni. Odblokowałam i przeczytałam wiadomość.
* Nie wiem, jak przeżyje bez ciebie te pół roku. To dla mnie jak wieczność. Zrób coś dla mnie i uśmiechnij się. Chcę cię zapamiętać uśmiechniętą. Tak samo, jak dzisiaj gdy się obudziłem xx*
Uśmiechnęłam się do niego.
* :) xx *
Schowałam urządzenie z powrotem do kieszeni i weszłam do studia. Nadal pracowaliśmy nad jedną piosenką. Nie mogłam za bardzo się skupić na pracy, ale musiałam. Czułam się, jakby wielka część mnie zniknęła.
_________________________________________________________________
Na razie zdecydowałam się zawiesić bloga. Nie mam pomysłów na dalsze rozdziały.
Mam przed oczami zakończenie, ale nie mam istotnych fragmentów, które powinny
się pojawić w kolejnych rozdziałach. Tak więc ZAWIESZAM BLOGA DO ODWOŁANIA.
Kocham was xx Przepraszam ;c

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam, ale to nie ma sensu. Od dłuższego czasu tylko Ty Pysia, komentujesz rozdziały. Do tego jeszcze statystyka znacznie spadła, a ja nie mam pomysłu na dalsze rozdziały. Bardzo mi przykro ;c Może jeszcze dokończę to opowiadanie, ale nie prędko ;c Przepraszam raz jeszcze ;c ♥

      Usuń